Drogi Czytelniku,

prezentowane tu fraszki były publikowane w miesięcznikach Zielone Brygady i Angora oraz portalach mniej lub bardziej literackich.
Jednym się podobały innym się nie podobały i jak słusznie zauważył ksiądz Twardowski wszyscy mieli rację.
Poetą się bywa. Na co dzień pomagam ludziom odkrywać piękno jednej z naszych najbardziej magicznych krain - Podlasia.
O tym jak to robię możesz poczytać na stronie www.bialowieza.com.pl lub w moim fabularyzowanym przewodniku - Skarb Mateusza www.skarb-m.friko.pl

Życzę Ci dobrej zabawy

 

 

 

 

 

Czemuś mnie Muzo opuściła

Janowi Kochanowskiemu

Siedzę tak, siedzę i siedzę
Nad pustą kartką się biedzę.

Wszak dbałem, kochałem, karmiłem cię
A tak właściwie to może i nie
Bo co właściwie muza je?

 

 

 

Internetowy fraszko-pisarz

Janowi Sztaudyngerowi

Fraszkowania chęć pobudza
Ładna, chętna oraz cudza.
A tu ekran tylko świeci.
Młodo więdną wierszokleci.

 

 

 

Poeta

Julianowi Tuwimowi

Słowami ją zdobywa
Choć dawno życzliwa.

 

 

 

Ekspresowy kochanek

Janowi Sztaudyngerowi

Wnika
i...
znika

 

 

 

Historyk sztuki

Andrzejowi Kondratiukowi

Kocha refleksy starych witraży
Na jej młodej, pięknej twarzy

 

 

 

U wdowy

Mikołajowi Rejowi


U wdowy chleb gotowy ludzie powiadają.
Czemu jednak o grobie nic nie wspominają?

 

 

 

Mowa weselna

Aleksandrowi Fredrze

Mokrą ręką w szkiełko brzdęknął,
Coś tam bąknął, ciężko westchnął
Wyjął, z kurtki, kartkę miękką,
Na nos okulary wetknął,

Prychnął, kichnął, cicho mlasnął,
I pod stołem szybko zasnął.

 

 

 

Grzybiarz na niby

Witoldowi Gombrowiczowi

Zaprosił pannę na grzyby
Było to jednak na niby.
Nie był bowiem grzybiarzem,
Lecz zwyczajnym figlarzem.

 

 

 

Na Polaków

Od rana do nocy narzekają
Najwięcej ci, co się dobrze mają.

 

 

 

O niczym

Wody Allenowi


Krótko wypada pisać o niczym,
Choć i to pewnym nadużyciem.

 

 

 

Magik

Ignacemu Krasickiemu

Całował tak czule, żenić się obiecał
Rano zniknął, inny cel mu przyświecał

Szuka zalotnika już rodzina cała
Najbardziej ta, co mu wczoraj dała.

Szukają, szukają i nie mogą znaleźć
Był magikiem. Skąd mogą to wiedzieć.

 

 

 

Gbur

Zjeździł Polskę pewien gbur
Od Bałtyku aż do gór.
Nigdzie mu się nie podoba
Taka gbura już uroda.

 

 

 

Kocham Panią Pani Kochana

Konstantemu Ildefonsowi Gałczyńskiemu


Poniewczasie pojąłem do niej swe uczucie
Nie szły jednak za tym żadne grzeszne chucie.
Stary jestem, zmęczony, wyliniały pelikan,
Powoli pod murami chyłkiem się przemykam.


Kocham Cię, Persefono, gdy tusz biorę z rana,
Kocham gdyś zła, pogodna, naga i ubrana,
Kocham zarówno w deszczu jako i spiekocie,
Kocham nawet, gdy tyjesz i zjadasz łakocie.

Nie słabnie me uczucie nawet w ubikacji,
Kocham podczas lunchu, obiadu, kolacji,
By rzecz ująć krótko i po wojskowemu:
Kocham zawsze. Nie mam z tym problemu.

 

 

 

Szaleństwo internauty bezprzewodowego

Kurtowi Vonnegutowi

Pewien internauta młody
Dla komfortu, dla wygody,
Bez namysłu i ustanku
Wiersze mejlem słał z przystanku
Autobusu miejskiej linii
Który zmierzał do Małkinii.
Tak się zawziął w tym zajęciu
Iż zapomniał o przyjęciu
Co w Małkinii miało miejsce.

Teraz siedzi on w rozterce
Laptop dzierżąc w prawej ręce
Gdyż skończone już przyjęcie.

 

 

 

W wierszy pisaniu

Zbigniewowi Herbertowi

W pisaniu wierszy
Wielkie pomieszanie.
Dziewczyna młoda piękna
Nad młyńskim stawem.

Ona nie dla oczu,
Dla zwykłej ochłody,
Po pracy w polu,
Po męczącym dniu.

Naga w księżyca poświacie,
Bez szczególnego zamysłu.
A jednak a jednak...poezja

 

 

 

Minister

Stanisławowi Tymowi

Minister już przy fuzji, ochrona w pełnym składzie
Flinty, sztucery, lunety, czegóż tam nie macie.
Meldunki i ordunki, straże, WOPI-ści i kody,
Samochody, plan akcji, piersiówki, klękajcie narody.

To doktor Cimoszewicz w dziedzinę białowieską,
Rusza z miną groźną, by zmierzyć się z.... sarenką.

 

 

 

Łosoś
Thorowi Hayerdalowi

Łosoś do końca morski nie jest
By dzieci zaś mieć musi do rzeki wejść
i do utraty tchu napływać się.
Potem zaś z tej miłości umiera
I kończy się jego życiowa kariera.

 

 

 

Zapachy jesieni

A jak jabłka pachną powiedz?
A tak jabłkowo, przecież wiesz.
Ale jesienią, gdy deszcze.
A wtedy to chyba deszczem.
A pamiętasz wtedy w sadzie?
A jakbym nie pamiętała.
A wtedy, powiedz, jak pachniały?
Tobą. Jabłka i świat cały.

 

 

 

 

 

Tomasz Lippoman

Białowieża Turystyka
Biuro Turystyki Przyrodniczej
www.bialowieza.com.pl
biuro@bialowieza.com.pl

 

 

Od 5 marca 2006 tę stronę odwiedziło osób